wtorek, 26 maja 2015

A-Ambitne zadanie to coś dla mnie Niko!

Po kilku godzinach samolot wylądował na maltańskim lotnisku. Trójka siatkarzy szła strudzonym krokiem za brunetką. Jak przystało na dobrze wychowanych dwójka z nich niosła walizki dziewczyny. Jedynie jej kuzyn nie zadał sobie tego trudu. Roześmiani dotarli do hotelu. Mężczyźni wykończeni upałem opadli na recepcyjną kanapę.
-Weronika Kilimowicz, miałam zarazerwowane dwa pokoje.- poinformowała po angielsku recepcjonistkę.
Ta ubrana w mundurek podała jej dwie karty magnetyczne.
-Dwa pokoju dwuosobowe. Drugie piętro.- powiedziała z firmowym uśmiechem a mina kuzynki Nowakowskiego rzednie.
-Miał być jeden jednosobowy i jeden trzyosobowy.- mruknęła przez zaciśnięte zęby.- To musi być jakaś pomyłka.
Recepcjonistka uśmiechnęła się do niej nerwowo wklepując ponownie dane dk komputera. Kiwnęła zrezygnowana głową i oznajmiła dziewczynie, że rzeczywiście wystąpił błąd. Szalę zdenerwowania dopełnił fakt, że hotel nie posiadał wolnych trzyosobówek. Wera wzdychnęła zrezygnowana i kląc w duchu swój lot podeszła do chłopaków.
-Jest problem.- usiadła obok kuzyna, a trzy pary oczu momentalnie były w nią wlepione.- Są dwie dwójki. Losujemy?
Siatkarze kiwnęli głowami, jednak w głowach dwójki rodził się lęk. Najlepszym rozwiązaniem byłoby umieszczenie Kilimowicz z pokoju z Piterem, ale z drugiej strony... Brunetka wyciągnęła z kieszeni kartkę i wpisała na niej dwie liczby. Wsypała karteczki do swojego kapelusza, który jest aktualnie słomkowy i podsunęła Nikolay'owi. Bułgar lekko zdenerwowany wylosował świstek papieru z numerkiem "2". Następny jest Anderson, który ku swojemu zadowoleniu wyciągnął wcześniejszy numerek. Nowakowski wziął swoją karteczkę uśmiechając się do zarumienionej kuzynki. Pokazał kolegom wielką, tłustą jedynką. W Amerykanina wstąpiła złość. W tym momencie stało się jasne, że następne kilka dni jego przyjaciółka spędzi w towarzystwie tego głąba. Zacisnął zęby co nie uszło uwadze brunetki, która posłała mu pocieszające spojrzenie. Z olbrzymią rezerwą wstał i udał się w stronę pokoju, który jak podejrzewał był już okupowany przez Nowakowskiego. Tymczasem Weronika wraz z Bułgarem jechali windą na drugie pięro.
-Anderson nie był raczej zadowolony.- powiedział z nieukrywaną radością chłopak.
Kilimowicz wzruszyła tylko ramionami i wbiła wzrok w swoje pomalowane paznokcie u stóp.
Doskonale wiedziała, że Matthew nie był zadowolony z losowania. Ona sama miała również co do tego wątpliwości, ale patrząc na uśmiech towarzysza one momentalnie ustępowały. Sama nie rozumiała nagłych zmian w swoim zachowaniu. Przy Andersonie czuła się piękna i doceniana. Coraz częściej ich znajomość wychodziła poza strefę łóżkową, co ją bardzo cieszyło. Z kolei z Nikolay'em nigdy się nie przespała i było jej z tym dobrze. Przy każdym spotkaniu czuła się wyjątkowo, jakby spotykali się jak odizolowani od siebie kochankowie. Ale oni byli tylko przyjaciółmi. Weronika sama zaczynała powoli gubić się w swoich uczuciach do obu mężczyzn. Czasem miała tego dość, ale nie potrafiła wybrać. Postanowiła skupić się na zasłużonym wypoczynku. O uczuciach pogada z Megan jak wróci do domu. Otworzyła kartą drzwi, a jej oczom ukazał się przestronny pokój z widokiem na plażę. Od razu rzuciła się na łóżko, a chłopak zrobił po chwili to samo. Zaśmiała się a po chwili krzyknęła widząc nad sobą roześmianą twarz przyjaciela.
-Ładnie to tak?- zapytała z przekąsem wpatrując się w jego brązowe oczy.
Byli takie niepowtarzalne. Od pierwszego spotkanie za każdym razem potrafiły w nich utonąć. Tym razem z trudem powstrzymała się przed tą pokusą. Nikolay był naprawdę fantastyczną i pełną ciepła osobą. Byli w podobnym wieku i na wiele tematów mogła porozmawiać z nim niż z Amerykaninem.
-Nie gniewaj się.- zaśmiał się widząc jej naburmuszoną minę.- Kupię ci drinka.
-Trzeba było tak od razu!- wyskoczyła z łóżka, ale po chwili wróciła do poprzedniej pozycji.- Ale teraz nie mam siły. Freedom!
Niko zaśmiał się i postanowił zacząć rozpakowywać swoje ubrania. Pomiędzy bielizną a bluzami rozmawiał z Weroniką. Nie obyło się bez śmiechów i przekomarzanek. W pewnej chwili na głowie brunetki wylądowałaa bluza siatkarza. Ten najwidoczniej szukał czegoś w torbie i nie zorientował się o zagubionej odzieży. Weronika również nie zadała sobie trudu poinformowania go o tym i chytsze schowała bluzę do swojej nocnej szafki. Z radosnym uśmiechem obserwowała chłopaka. Widziała jego zarysowane mięśnie pod koszulką, z krótkim rękawem. Lubiła na niego patrzeć. Pochłonięty wykonywaną czynnością był jak zamknięty w swoim świecie. Taki spokojny, zrównoważony. Zupełnie inny niż Matthew.- szepnął głosik w jej głowie, a ona niechętnie przyznała mu rację.
-Skończyłem.- oznajmił jej Nikolay siadając na jej łóżku.
-Oczekujesz braw?- zapytała ironicznie przeczesując włosy.
-Nie bądź wredna.- skwitował posyłając jej lekko smutne spojrzenie.
Jego wzrok momentalnie podziałał na dziewczynę. Zawstydziła się i zagryzła wargę.
-Przepraszam.- mruknęła.- Gramy w pytania?
Chłopak po chwili namysłu kiwnął głową, a kąciki jego ust poszybowały na zajmowane wcześniej miejsce. Grali już dobre kilka godzin dowiadując się o sobie coraz więcej. Jednak pewne pytania zburzyło cały radosny nastrój.
-Mam pytanie, ale nie wiem czy podołasz.- uśmiechnął się zdenerwowany Bułgar.
To pytanie korciło go już od dłuższego czasu, ale nie chciał nim psuć relacji z dziewczyną.
-Ambitne zadanie to coś dla mnie Niko!- Wera nie dała za wygraną i zmierzwiła mu włosy.
-Nie wiem od czego zacząć...-jąkał się chłopak, ale wiedział, że nie ma już odwrotu.- Co jest pomiędzy tobą, a Andersonem?
Odetchnął głęboko, a na duszy zrobiło mu się znacznie lżej. Z kolei Weronikę zamurowało. To pytania sprawiło jej ogromny problem. Dlaczego? Sama nie wiedziała. Nie była pewna swoich uczuć? Nie umiała spojrzeć w te brązowe oczy i powiedzieć, że to pożądanie? A może zaczynała coś do niego czuć? Jedno było pewne... Nie chciała go zranić, nie chciała ranić żadnego z nich.
-Przepraszam, ale nie umiem ci na to odpowiedzieć.- kilka łez popłynęło po jej policzku.
Nie umiała spojrzeć na zmartwionego Nikolay'a. Chłopak natomiast poczuł, że źle zrobił. Nie chciał, aby przez niego płakała. Uniósł delikatnie jej policzek i starł kciukiem ślady słonej cieczy. Utkwił wzrok w jej zielonych oczach, dalej zaszkolnych łzami.
-Jestem pieprzoną egoistką. Jestem niestabilną emocjonalnie gówniarą, która nie radzi sobie z własnym życiem, a ma pomagać innym.- Weronika wyrzucała z siebie słowa z prędkością karabinu maszynowego.
Nagle zamarła i spojrzała w oczy siatkarza. Zmnieszyła dzielącą ich odległość, ich oddechy ponownie zaczęły się mieszać.
-Dziękuję.- wyszeptała przytulając się do niego.

_____
Na początku przepraszam gorąco za to opóźnienie! Brak czasu, brak weny, brak pomysłu na sklejenie tego co już mam. Rodział jest mega krótki i nie podoba mi się wogóle. Piszę go bo musi być ale...Teraz już regularnie, co czwartek :)
Nicolette

czwartek, 7 maja 2015

Mały bonusik ❤

Przepraszam, ale w tym tygodniu rozdziłu nie będzie :c Natłok zajęć i treningów spowodowały, że rozdział nie jest skończony. A ramach zadość uczynienia i zakończenia PlusLigi ❤❤ macie zdjęcia i inne ^^ źródło: Instagram
Będziemy się z nimi męczyć kolejne 2 lata! Kontrakty podpisane!

Bełchatowksa piątka

Po ciężkim sezonie jest brąz!

Taki widoczek

Medale dla Skry! Wierzyliście?

Relaks rzeszowkich ulubieńców

Tal się cieszy tylko Nikolay

Nikolay Penchev- król #mamySilemamyMoc

Pierwsza zagadka: Kto to?

Resovia w sercach od małego!

Wymarzone zakończenie!

Nowy gadżet!

Taki Matt

My tak nie sądzimy!


Taki cudowny 

Jedyny facet, którego tatuaże uwielbiam

Zagadka 2: Kogo medale?

Faco zawsze roześmiany

Jednym słowem: Conte

Kto prawidłowo pierwszy odpowie na zagadki dostanie dedyk ;*
Obie mają dedyk dziewczynki <3 
Ostania zagadka dla wszech wiedzących:
Gdzie wakacje spędza dwóch zawodników Skr. (8 i 12) Suprajs jako nagroda ;*


czwartek, 30 kwietnia 2015

D-Dobrze wiesz, że to nie jest dobry pomysł...

Weronika pognała jak na skrzydłach, do sąsiedniego mieszkania. Wczoraj, wróciła z finału PlusLigi, który ku jej wilekiemu zadowoleniu wygrał ulubiony klub. Była przeszczęśliwa! Jej kuzynek dostał nawet statułetkę, a ona wycałowała go od razu po zejściu z boiska. Zawodnicy zabrali ją na mniej oficjalne zakończenie sezonu. Nie pamiętała, kiedy ostatnio się tak dobrze bawiła. Nie piła dużo, nie lubiła zbytnio procentowych napojów i razem z Bułgarem podbijali parkiet. Nikolay okazał się świetnym kompanem do tanecznych pląsów. Na wspomnienie niektórych tańców nie omieszkała się nie uśmiechnął. Każde wspomnienie siatkarza powodowało przyjemne ciepło. Radosna zapukała do sąsiada i po chwili ujarzała zaspaną twarz Matthew. Przewróciła teatralnie oczami i musnęła jego policzek na przywitanie. Nie czekając na zaproszenie weszła do mieszkania i usiadła na blacie w kuchnii. Lubiła mieszkanie przyjaciela i często tu przebywała. Oczywiście nie minęło się z komentarzami Megan, która po kłótni z właścicielem wynajmowanego przez nią lokum wprowadziła się do niej. Wlepiła swoje zielone tęczówki w powoli ogarniającego wszystko chłopaka. Był w samych bokserkach, jednak to nie peszyło brunetki. Miliony razy go w nich widziała, a jeszcze częściej nawet bez nich.
-Mogę wiedzieć co ty tu robisz o...-powiedział zaspanym głosem spoglądając na zegar wiszący na ścianie.- Siódmej trzydzieści?
-Pragnę ci przypomnieć a raczej poinformować cię, że zmieniłam datę naszych wakacji.- dziewczyna zaśmiała się widząc jego minę.- O drugiej na lotnisku, siatkarzyno.- poderwała się z miejsca i pocałowała siatkarza.
Ten oszołomiony zaczął oddawać pocałunek, jednak jego koleżanka odsunęła się i z kpiącym uśmiechem opuściła jego lokum.
Przeczesał dłonią włosy wprawiając je w artystyczny nieład. Co ta dziewczyna z nim robiła? Z wrażenia i natłoku myśli musiał się oprzeć o brzeg zlewu. Pamiętał ją jako zawstydzoną studentkę, a teraz była świadomą swojego ciała kobietą. Działała na niego, każde jej słowo stawało się świętością. Była dla niego wszystkim, jej zdanie liczyło się dla niego jak nikogo innego. Był o nią piekielnie zazdrosny, gdy wyjeżdżała do Polski. Krew go zalewała, gdy słyszał jej przesłodzone rozmowy z tym...jak mu było Bułgarem. Czy ją kochał? Sam nie wiedział. On się przecież nie zakochuje. Nie on. Ale każde zbliżenie z nią powodowało podwyższenie rytmu jego serca. Sam nie wiedział co nim kierowało, gdy zgodził się na wakacyjny wyjazd z nią, dwa dni po przylocie z Rosji. Aż tak, że robił wszystko, aby ją uszczęśliwić! W tej właśnie chwili uświadomił, że nie jest przecież spakowany. Zły na siebie skierował się do sypialni i wyjął walizkę. Tymczasem w mieszkaniu obok dziewczyny siedziały w salonie.
-Megan, na pewno poradzisz sobie z Demonem?- zapytała brunetka zagryzając wargę.
Jej pies był nieobliczalny. Doskonale o tym wiedziała i musiała przyznać, że bała się tych kilku dni, które miał spędzić z jej przyjaciółką. Nie chciała, aby stało się coś złego, a zostawiając nadpobuliwą osobę z nadpobudliwym psem mogło wydarzyć się dosłownie wszystko. Szatynka spojrzała na nią z pretensją w oczach. Wera westchnęła i pogłaskała za uchem swojego pupila. Nie chciała go zostawiać, ale wiedziała, że siatkrzom przyda się odpoczynek. Chciała znów zobaczyć swojego kuzyna i oczywiście Nikolay'a. Codzienne rozmowy telefoniczne nie zaspokajały ich tematów. Z każdą następną minutą odliczała godziny do ich przylotu z Polski.
-Na pewno wszystko masz?- zapytała zatroskana Meg, podając jej kubek z kawą.
-Trzy stroje kąpielowe, dwie pary szpilek, sandałki, japonki, szorty, kilka koszul i bluzek. Chyba wszystko.- stwierdziła z uśmiechem właścicielka mieszkania.
-Dobrze wiesz, że to nie jest dobry pomysł.- zignorowała słowa przyjaciółki, ale wiedziała, że są czystą prawdą.
Zauważyła, że siedząca obok niej dziewczyna chce coś dodać jednak chyba zrezygnowała. Jednak ona doakonale wiedziała, co tak trapi przyjaciółkę.
-Mam nadzieję, że się nie pozabijają.-mruknęła pod nosem i udała się do swojej sypialni.
Jej słowa były  prawdą. Amerykanin i Bułgar nie pałali do siebie sympatią. Była im wdzięczna, że nie pobili się na Final Four w Berlinie. Oboje byli dla niej ważni, nie potrafiła wybrać. Jednak Niko był tylko przyjacielem. Z kolei z Andersonem łączyło ją coś więcej. Sama nie była pewna co. Łóżko? Usiadła na łóżku i przymknęła oczy. Tutaj była szczęśliwa. W swoich czterech ścianach. Bez tych wszystkich uczuć, emocji. Bez facetów i problemów z nimi związanych. Jej relaks przerwał dźwięk przychodzącego połączenie. Machinalnie sięgnęła ku szafce i odblokowała iPhona przykładając go do ucha.
-Wylądowaliśmy.- rozpoznała głos kuzyna i momentalnie na jej twarzy pojawił się uśmiech. Biegem wróciła do salonu pokazując na migi współlokatorce o co, jej chodzi. Ubrała buty i zbiegła na dół. Konwersując z kuzynem wsiadła do taksówki i odjechała w stronę lotniska. Nie mogła się doczekać. Widzieli się co prawda kilka dni temu, ale ona kiedy tylko ich dostrzegła zamknęła ich w szczelnym uścisku. Pocałowała obu w policzek i zaprowadziła przed budynek. Wera znała tutaj każdy kąt. Bywała tutaj bardzo często. Zaprowadziła ich do ogródka kawiarni. Nikolay usiadł obok niej, a jej serce momentalnie przyśpieszyło. Uśmiechnęła się promiennie i zamówił całej trójce po ciastku i kawie. Rozmawiali odstesowania czekając na kolejny lot. Za godzinę miał dołączyć do nich Amerykanin z walizką Kilimowicz oraz swoją.
-Co tam u ciebie?- zagadnął Piotrek
-Wiem, że nie jesteś już najmłodszy kuzynie, ale przez dwa dni niewiele może się zniemić.- odgryzła się brunetka pokazując mu język.
Niko wybuchnął śmiechem słysząsz jej słowa. Cieszył się, że ją widzi. Chociaż nie narzekałby, gdyby widział ją każdego ranka u swego boku. Przyznał się do tego otwarcie. Wpadł po uszy. Była dla niego piekielnie ważna, ale rozumiał ją. Ten pocałunek, który dalej czuł na swoich wargach był najlepszym co go spotkało. Był rozradowany, gdy Piter zaproponował mu wspólny wyjazd na wakacje. Potrzebował rozluźnienia, a towarzystwo kuzynki chłopaka traktował jak powinność. Przysłuchując się ich niewinnej kłótni smakował kofeinowy napój marząc, aby zawodnik Zenitu Kazań zniknął w niespodziewanych okolicznościach. Nie lubił go. Jak sądził z wzajnością. Jakież było jago nieszczęście, gdy ów mężczyzna pojawił się w zakresie jego wzroku. Ścisnęło go w klatce piersiowej, gdy Weronika poderwała się z miejsca i rzuciła się w objęcia rywala. Ten widząc jej euforię pocałował ją namiętnie. Jednak ona nie trwała w tej sytuacji długo. Nie chciała zranić drugiego siatkarza, który z każdym dniem stawał się dla niej ważniejszy. Będąc w Ameryce tęskiła za jego zrozumienien oraz samą obecnością. Z kolei będąc w Rzeszowie chciała wrócić do namiętnego i pełnego wigoru Andersona. Miała nadzieję, że ten wyjazd coś zmieni. Modliła się o to w duchu. Wspólnie z siatkarzem wróciła do stolika. Matthew przywitał się z resztą, jednak jego powitanie Bułgara było zauważalnie chłodne. Przez następną godzinę nie spojrzał na niego ani razu oddając się w pełni rozmowie z klubowym kolegą bruneta. Tymczasem Weronika czując się winna tej całej sytuacji rozmawiała roześmiana z Penchev'em.
-Zdradzę ci w sekrecie, że mam pełno piosenek.- rozśmiał się chłopak w skazując na leżący na stole telefon.
-Mogę zobaczyć?- Kilikowicz wygięła usta w swój najładniejszy uśmiech.
-Niech ci będzie.- wywrócił teatralnie oczami i odblokował iPhona.
Wera z wypiekami na twarzy przeglądała playlistę Resoviaka uśmiechając się pod nosem.
-Nie miałam pojęcia, że też ich słuchasz. Myślałam, że tylko ja.
-Jak widać, umiem zaskoczyć
Wybuchnęli śmiechem i ledwo usłyszeli wołanie do odprawy.
-Wakacje, czas zacząć!- oznajmił im głośno Nowakowski przyśmieszając kroku.
Od autorki: Dupa! Dupa! Dupa! To wyżej jest straszne i przepraszam Was za to! Rozdział wyszedł beznadziejny! Może następny wyjdzie lepszy :'D
Nicolette

sobota, 25 kwietnia 2015

Zbzikowana autorka atakuje po raz drugi!

Tym razem jednak z miłości do Kacpra Piechockiego oraz do bezgranicznej miłości do mojej przyjaciółki, Anielki. Co to za imię! Nie umiem gadać tylko o jednym... Wracając do tematu- jest kolejne opowiadanie! Ale to nie koniec wiadomość. Jest jeszcze gorsza.- Zdradzonych i Roztrzepanego planuje kontynuować dopiero w wakacje. Teraz skupiam się na Romansie oraz na Odmiennych ^^
Serdecznie zapraszam na prolog :)
www.odmienni-doskonali.blogspot.com

czwartek, 23 kwietnia 2015

Ą- ...Ą, że nie ma rzeczy niemożliwych panno Kilimowicz.

Pojawiła się na lotnisku dużo wcześniej. Była bardzo zmęczona, ponieważ wybrała się na nocny spacer z Anderson'em. Coraz częściej po prostu chodzili do kina lub na przechadzki. Śmiali się, całowali, kilkakrotnie wylądowali w łóżku. By9ybim razem dobrze. Zachowywali się jak dobrzy przyjaciele. Tylko czasem Wera łapała siatkarza na przyglądaniu się jej. Brunetka usiadła na ławce i włożyła do uszu słuchawki. Kochała muzykę od przysłowiowej kołyski. Babcia zawsze śpiewała, gdy gotowała różne pyszności. Nucąc kolejne utwory udała się na odprawę. Już jutro miał się odbyć kolejny mecz Resovii, a Weronika postanowiła zrobić siatrzom niespodziankę. Piotrek był pewny, że ma jutro ważne zaliczenie. Już widziała jego minę, gdy zasiądzie na trybunach. Nie mogła powstrzymać uśmiech i uradowana czekała na chwilę zderzenie kół o rzeszowską ziemię. Z małą walizkę udała się do samolotu. Kiedy tylko maszyna wzniosła się nad ocean zamknęła oczy i zasnęła z błogim uśmiechem. Nienawidziła latać, a studia za oceanem się z tym niestety wiązały. Po kilkudziesięciu lotach wreszcie znalazła swój sposób na pokonanie niewygody. Sen- to podpowiedział jej Anderson. Podobno sam miał podobne dolegliwości. Była mu bardzo wdzięczna. Pamiętała dokładnie swój pierwszy przespany lot. To było jakieś pół roku po jej poznaniu z siatkarzem. To była symboliczna data- ich pierwsza wspólna noc. Wera wiedziała, że na zawsze zapamięta ten dzień. Obudziła się kilkanaście minut przed lądowaniem. Czuła się wypoczęta i rozpromieniona. Znów była w swojej ojczyźnie. Jeszcze kilkadziesiąt minut i będzie mogła spotkać kuzyna. Przetarła oczy i z bijącym sercem wysiadła na rzeszowkim lotnisku. Odebrała swoją walizkę i wyciągnęła telefon z zamiarem zamówienia taksówki. Była szczęśliwa z powrotu do kraju chociaż na kilka dni. Nikt nie wiedział o jej przylocie. Zostawiła swojego psa z Megan, którą ku jej zdziwieniu doberman bardzk polubił. Przez te kilka lat miewała chwilę tęskonoty za Polską, jednak ostatnio one się nasiliły. Tutaj czuła się najlepiej i wiedziała, że chce wrócić po skończonych studiach. Gdy szukała numer do taksówskarskiej korporacji ktoś zasłonił jej oczy. Nie lubiła tego, zawsze krzyczała na każdego kto tak robił. Wystraszyła się nie na żarty, jednak po chwili bez trudu rozpoznała perfumy swojego oprawcy.
-Penchev! -wykrzyknęła i przytuliła roześmianego chłopaka.
Nieco spięty odwzajemnił gest dziewczyny. Przez jej ciało przeszedł dreszcz i poczuła jak robi jej się gorąco. Spojrzała w jego oczy i dostrzegła w nich radość i troskę. Uśmiechnął się do niej ciepło i chwycił w dłoń jej walizkę. Nie była w stanie nic powiedzieć ze zdziwienia. Bezwładna poddawała się jego woli. Zaprowadził ją do swojego samochodu i ruszyli w stronę centrum. Weronika kilkukrorkie próbowała zadać jakieś pytanie ale sitkarz zbywał ją uśmiechem lub milczeniem. Ona sama również przez całą drogę miała na twarzy uśmiech. Towarzystwo Bułgara działało na nią kojąco. Wszelkie problemy znikały, liczył się tylko brązowooki. Zatrzymali się przed małą kawiarenką. Brunet otworzył jej drzwi i poprowadził do przytulnego wnętrza. Odsunął jej krzesło, a sam usiadł na przeciwko. Zamówił coś przy barze i wrócił do dziewczyny z dwoma kawami i kawałkimi ciasta.
-Co? -zapytał widząc utkwione w nim spojrzenie brunetki.
-Skąd wiedziałeś, że przelatuję? -zapytała prosto z mostu popijając kawę.
-Powiem tak: intuicja. Nie tylko kobiety ją mają.- zaśmiał się chłopak rozpoczynając konsumcję ciasta czekoladowego.
-To nie możliwe. A ty nie powinieneś tego jeść. - odparła pewnie Weronika patrząc na niego wyczekująco.
-...ą, że nie ma rzeczy niemożliwych panno Kilimowicz.- powiedział przeżuwając deser.
-Nie mów z pełnymi ustami, bo nic nie rozumiem.- zaśmiała się perliście ocierając okruszki z policzka siarkarza.
-Mówią, że nie ma rzeczy niemożliwych.- chłopak przełknął ciasto i powtórzył.
Studenka zaśmiała się na słowa przyjaciela i dojadła swój posiłek. Chłopak po skończonej kawie zaproponował jej spacer. Po podróży potrzebowała relaksu, a odpoczynek w towarzystwie siatkarza był naprawdę kuszący. Ruszyli w stonę hali, spacerując przez budzący się do życia park. Szli obok siebie rozmawiając. Dogadywali się znakomicie. Mieli miliony tematów do rozmowy. Towarzystko drugiego sprawiało radość. Ich rozmowy telefoniczne kosztowały majątek, ale oni i tak rozmawiali bardzo długo i często.
-Już się pogodziłaś z Megan?-zapytał, gdy usiedli na ławce.
Wera kiwnęła głową twierdząco odwracając się w stroną bruneta.
Spojrzała w jego oczy, w których dostrzegła radosne iskierki. Mimowolnie utkwiła swój wzrok na jego ustach. Miała ogrmoną ochotę ich zasmakować. Przełknęła ślinę, próbując uspokoić swój za szybki puls. Brunet uważnie się jej przyglądał. W pewnej chwili przestrzeń między nimi zmniejszyła się znacznie. Chłopak pogłaskał zaróżowiony policzek dziewczyny. Wera przymknęła oczy przysuwając się do chłopaka. Nie mogła dłużej czekać. Wpiła się w jego usta i czekała. Po chwili osłupienia chłopak oddał pocałunek. Nie całował jak Matt, był delikatny. Dziewczyna czuła, że wkłada w ten gest całego siebie. Ona również czuła się jakby latała nad ziemią. Ten pocałunek zawładnął nią całą. Wplotła dłoń we włosy mężczyzny pogłębiając pocałunek. Nagle poczuła, że chłopak się odsuwa. Otworzyła oczy i zobaczyła brązowe tęczówki. Uśmiechnęła się niepewnie. Chłopak odwzajemnił jej gest.
-To coś zmienia między nami?- zapytał spoglądając w dal.
-Nikolay, posłuchaj mnie. Jesteś dla mnie ważny, nawet bardzo.- ścisnęła wielką dłoń siatkarza zmuszając go aby na nią spojrzał. -Nie chcę się w nic angażować. Ale zawsze będziesz dla mnie bardzo ważny. Będzie przyjaciółmi?
Chłopak spojrzał na nią przytulając ją do siebie. Wtulona w jego kurtkę czuła się bezpieczna.
-Rozumiem cię.- pocałował ją w czoło. -Ale zawsze będę na ciebie czekał, aż będziesz gotowa. Mogę być twoim przyjacielem jeśli ty tego chcesz. Chce twojego szczęścia.
Otarła szybko łzę wzruszenia, która spłynęła po jej policzku. Pierwszy raz poczuła się dla kogoś ważna. Najważniejsza. Nie była w stanie powiedzieć siatkarzowi jak jest mu wdzięczna. Była z nim silnie związana choć znali się tylko dwa miesiące.
-Dziękuję. -wyszeptała tylko wdychając jego perfumy.
Kiedy obojgu zrobiło się zimno, ruszyli dalej w stronę Podpromia.
Oboje pogrążeni w swoich myślach, ale zadowoleni ciągle czuli swoje wargi na ustach.
Od autorki:
Rozdział krótki :( Następny dwa razy dłuższy ^^ Ale mam nadzieję, że się spodoba. Jest Niko. Szczerze końcówka miała być inna ale nie mogłam się powstrzymać! Jak widać są blisko. Ale nie na długo.
Nicol taka zakochana na wiosnę ;3
Do następnego :)

czwartek, 16 kwietnia 2015

Zbzikowana autorka atakuje!!

Kocham moją trenerkę! Tak, to jest ironia. Mam kontuzję kolana i wypadła z wszelkich treningów :( Jestem chora a moja wena szaleje! Nie wiem co mnie opętało ale wiem, że nie mam cierpliwości. Coś innego niż zwykle. Ale również o miłości.
Alfabet miłości siatkówką pisany...
www.alfabet-milosci.blogspot.com
Jeśli chcecie to wejdzcie i zobaczcie co stworzyłam z nudów :)
Nicolette
P.S. Rozdział w czwartek :)

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Ż- Żyję, bo ona jeszcze nie przyszła...

  -No dalej, Demon chodź już!- Weronika ciągnęła w stronę domu swojego pupila.
Demon był dwuletnim dobermanem, który tolerował tylko swoją właścicielkę. Wera miała przez to niemałe kłopoty.
Brunetka ubrana w zieloną sukienkę próbowała namówić psa do pokonania dystansu do jej mieszkania. Zwierzak jednak niewiele robił sobie ze zdenerwowania swojej pani.
  -Demon, cholera idziemy!- wkurzyła się nie na żarty kuzynka Piotra.
Pies zrozumiał powagę sytuacji i posłusznie ruszył do nowego miesjca zamieszkania.
Mieszkanie Kilimowicz był bardzo przestronne. Białe ściany poobwieszane milionami zdjęć, dawały jej poczucie bezpieczeństwa. Kochała to miejsce i nie zamieniłaby go na żadne inne. Wpuściła psa do mieszkania a sama skręciła do lokum obok. Wyciągnęła z kurtki klucze i przekręciła zamek. Weszła po cicho pragnąc zrobić domownikowi niespodziankę. Stanęła w drzwiach do salonu i zobaczyła Andersona rozmawiającego przez Skype z Lotman'em. Momentalnie przypomniały jej się słowa Paul'a, które zasmuciły Nikolay'a. Musiała to wyjaśnić z zawodnikiem Zenitu Kazań. Już chciała się ujawnić, gdy usłyszała pytanie zawodnika z Rzeszowa.
  -Jeszcze żyjesz?
  -Żyję, bo ona jeszcze nie przyszła.-powiedział Matt na, co Wera wybuchła cichym śmiechem.
  -Oj, to już niedługo Anderson!- powiedziała podchodząc bliżej. -Panu już dziękujemy.- warknęła w stronę Lotmana i zamknęła laptopa.
Usiadła na blacie biurka patrząc w oczy wystraszonego Andersona.
  -Masz mi coś do powiedzenia?-zapytała oschle.
  -Paul ma za długi język. Przepraszam.- powiedział przeklinając w duchu przyjaciela.
  -Abym ci wybaczyła musiałbyś się bardziej postarać.- odparła dumnie rozglądając się po mieszkaniu.
Matt od razu odczytał o co chodzi brunetce i wpił jej się zachłannie w usta. W relacji nie było czasu na delikatność. Całowali się z pasję, było czuć między nimi pożądanie. Dziewczyna oplotła go nogami w pasie, poglębiając pocałunek. Ich języki walczyły o dominację na dobrze znanym im terenie. Chłopak chwycił ją za lędźwie i przeniósł ich na łóżko. Nie odrywając się od jej ust zaczął pozbywać się jej garderoby. Ona nie pozostając mu dłużna wzięła się za rozpinanie koszuli. Nie trwało to długo. Anderson przeniósł swoje pocałunki na odkrytą szyje dziewczyny. Gdy przygryzł jej obojczyk jęknęła cicho. Sunął językiem po jej rozgrzanym ciele aż do skraju koronkowych majtek. Ponownie wrócił do jej ust spragnionych jego pocałunków. Tym razem to ona przejęła kontrolę. Siedziała na nim okrakiem na przemian całując i przygryzając jego ucho. Z gardła Amerykanina wydobył się głęboki jęk. Dziewczyna uśmiachnęła się zawadiacko zręcznie pozbywając się ubrań siatkarza.
-Tęskiłem.-wychrypiał jej zamszowym głosem do ucha, gdy stawali się jednością.
Obudziła się wcześnie i z trudem wyplątała się z objęć chłopaka. Cmoknęła go szybko w policzek i ubierając się w biegu ruszyła do siebie. Otworzyła drzwi od razu została zaatakowana przez swojego psa. Na śmierć o nim zapomniała! Na szczęście zostawiła mu miskę z karmą, wodą oraz otwarte drzwi do ogródka. Przywitała Demona i ruszyła do garderoby. Pies kroczył za nią dumnie. Sięgnęła z półki ciemne spodnie oraz zieloną koszulę. Złapała jeszcze białe vansy i z naręczem ubrań ruszyła do łazienki. Spojrzała w lustro spinając włosy. Przypomniała sobie rozmowę z Megan.
  -Ona ma racje.-szepnęła wspominając ubiegłą noc.
Po raz kolejny powróciła do całej znajomości z siatkarzem. Od zawsze myślała, że to tylko przyjaźń. Przymykała oko na wielokrotne noce u sąsiada. Teraz jednak zrozumiała, że było inaczej. Subtelne pocałunki, brutalne, pełne pasji pieszczoty- strawiały jej przyjemność ale ona nic do niego nie czuła. To było tylko pożądanie. Ale nie chciała tego kończyć! W pewnien sposób uzależniła się chłopaka. Sama nie wiedziała jak, ale wiedziała, że jej na nim zależy. Wyszła z łazienki zabierając przygotowaną kanapkę i opuściła mieszkanie.
Szła, poddając się rozmyślaniom ulicami Nowego Jorku. Nim się spostrzegła była przed swoim uniwersytetem. Weszła przez zdobione drzwi do antycznego wnętrza. Po chwili siedziała już w sali wykładowej. Wyciągnęła niebieski brulion oraz długopis.
  -Czemu się nie odzywałaś?-dopiegł ją głos Megan, która zajęła miejsce tuż obok.
  -Przepraszam, była zajęta.-posłała szatynce przepraszający uśmiech.
Tym razem nie kłamała. Bardzo przeżywała pierwszy mecz po fazie zasadniczej rzeszowiańskego zespołu. A może przeżywałaś grę bruneta?-szepnęła jej podświadomość.
To była po części prawda. Podczas tej rundy bardzo zbliżyła się do bułgarskiego siatkarza. Dużo rozmawiali, chodzili na spacery, umilali sobie wspólnie czas. Nikolay był zabawny, szarmancki,  inteligentny. Okazał się wspaniałym towarzyszem do wieczornych rozmów. Wera czuła, jakby znała go tak długo jak Megan, albo i dłużej. Trochę martwiło ją, że chłopak nie odzywa się od kilku dni. Nie zwracając uwagi na wykładowcę,  który właśnie rozpoczął swój dwugodzinny monolog wyciągnęła iPhona i napisała do chłopaka.
Do: Niko :)
Treść: Hej śpiochu! Co tam w Rzeszowie?
Miała nacisnąć klawisz "wyślij", gdy po sali rozległ się dźwięk przychodzącej wiadomości. Po chwili sygnał się powtórzył. Wszyscy spojrzeli na nią, a ona zaklnęła pod nosem.
  -Przepraszam.- mruknęła w stroną profesora, który piorunował ją wzrokiem.
Wyciszyła telofon i wrzuciła go do torby. Jednak nie mogła skupić się na słowach mężczyzny, na temat "Rozwoju psychologii sportowej w formie indywidualnej". W końcu zwyciężyła ciekawość  i ponownie wyciągnęła na stolik telefon. Pierwszy sms był od Andersona. Mimowolnie zarumieniła się czytając podziękowanie za cudowną noc, co nie uszło uwadze Meg. Po chwili na jej blacie pojawiła się karteczka z napisem "Miałam rację?". Spojrzała na nią i niechętnie skinęła głową. Megan uśmiechnęła się, odgarniając do tyłu swoje czarne włosy. Wyprostowała się jeszcze bardziej na swoim krześle i wróciła do uważnego słuchania. Weronika zaśmiała się cicho i wywróciła oczami. Jednak na ekranie jej telefonu widniała jeszcze jedna wiadmość, zaintrygowana otworzyła ją.
Od: Niko :)
Treść: Dzień dobry :) Mam nadzieję,  że nie masz mi za złe tych kilku dni ciszy z mojej strony :) Ta cała otoczka związana z meczami, sama rozumiesz. Ale nie za tym, ni po tym, chciałem życzyć ci miłego dnia :) Kiedy będziesz w Polsce?
Uśmiechnęła się promiennie po raz kolejny czytając wiadomość. Telepatia normalnie- pomyślała i spróbowała skupić się na dobiegającym końca wykładzie.
Konsumowała swoją kanapkę, gdy zjawiła się Megan.
  -Co to miało być?-zapytała zajmując miejsce na stołku obok dziewczyny.
Wera spojrzała na nią nie wiedząc o co t!ym razem jej chodzi. Szatynka westchnęła głośno i ugryzła swoje ciastko, zakupione w akademickim sklepiku.
  -Te rumieńce na wykładzie? Szeroki uśmiech?-zapytała wpatrując się w przyjaciółkę, który spuściła wzrok.-Nie...tylko mi nie mów, że... Znów się z nim przespałaś?!
  -Głośniej, bo jeszcze cię na Syberii nie słyszeli.- warknęła dziewczyna rzucając swojej rozmówczyni srogie spojrzenie.
  -Mam prawo się bulwersować, ponieważ to już poszło za daleko. Jemu zaczęło na tobie zależeć. Nawet mi nie przerywaj próbując zaprzeczać.- poinformowała ją studentka patrząc na nią jak matka na rozrabiające dziecko.- Wera,  dla ciebie to tylko przyjaźń, a on się może zakochać!
  -Anderson i zakochanie? Słyszysz co mówisz?! To nie realne! Zrozum. A ja muszę wracać, bo Demon został sam.- rzuciła na odchodne i zostawiła dziewczynę samą.
Ruszyła w drogę powrotną do swojego mieszkania. Jak przewidziała już od progu dobiegło ją radosne szczekanie dobremana. Pogłaskała go za uchem i wsypała do miski jego ulubioną karmę. Sama zaś usiadła na kanapie i włączyła telewizor. Wybrała kanał muzyczny i rozsiadła się wygodnie. Po chwili dołączył do niej najedzony pies. Położył swój czarny łeb na jej kolanach i łypał na nią co po chwila brązowymi oczami. Wera spojrzała w tęczówki pupila i doznała olśnienia. U kogoś jeszcze takie widziała. Zerwała się z miejsca i z akademickiej torby wyciągnęła telefon. Zadowolona wróciła do leżącego psa i wybrała numer.
  -Hej. Z tej strony Wera.- wyśpiewała radośnie.-Jasne, że się nie gniewam. To tylko trzy dni.
Zaśmiała się na słowa swojego rozmówcy. Demon spojrzał na nią i trącił ją pyskiem.
  -Niestety raczej nie. Ale zobaczę co da się zrobić. Przepraszam cię ale ktoś się dobija. Do usłyszenia. Pa.
Wstała i podeszła do drzwi. Za nimi stał ubrany w strój sportowy Anderson.
  -Hej?- przywitała się niepewnie.
  -Skleroza nie boli.- zaśmiał się serdecznie.
Wera zrobiła wielkie oczy i posłała mu przepraszające spojrzenie. Na śmierć zapomniała, że umówiła się z nim na bieganie. Wpuściła gościa do mieszkania a sama popędziła do garderoby. W ekspresowym tempie wyszukała buty do biegania oraz spodenki. Trochę dłużej zeszło jej na szukanie ukochanej bluzki. Jednak po niespełna dwudziestu minutach była gotowa.
  -Let's go!- ponagliła siatkarza przypinając smycz swojemu ulubieńcowi.
Kilkadziesiąt minut biegali wokół jeziora, znajdującego się w okolicznym parku. Zmęczeni usiedli na ławce.
  -Straciłam formę przez zimę.- mruknęła dziewczyna pijąc wodę.
  -Nie jest najgorzej.- uśmiechnął się Matt i spróbował pogłaskać psa,  jednak ten warknął na niego.
  -Przepraszam za niego. Nie przeprada za obcymi.- powiedziała Weronika ganiąc zwierzaka spojrzeniem.
  -Nic się nie stało ale w ramach zadośćuczynienia dasz się zaprosić do kina.
Brunetka zaśmiała się i pokiwała głową na zgodę.
  -Wcale się nie zakocha. Uważaj!- powiedziała Megan gdy jej przyjaciółka szykowała się do wyjścia.
  -Meg, nie przesadzaj! To już nie można iść z przyjacielem do kina?- zaśmiała się Kilimowicz przymierzając kolejną sukienkę.
-Ja ci mówię jako kobieta! Od kina się zaczyna a potem nim się zorientujesz lądujecie w łóżku. Chociaż wy to już macie za sobą.- powiedziała zajadając się popcornem.- Weź tę.- wskazała na krótką rozkloszowaną sukienkę.
Weronika posłuchała przyjaciółki i założyła wybraną przez nią kreację. Rzeczywiście wyglądała fantastycznie. Jej długie nogi było podkreślone a kolor dodawał jej dziewczęcości. Kilka minut później do jej drzwi zapukał ubrany w koszulę siatkarz. Kino,  spacer po oświetlonych nocą ulicach miasta a potem kolejna gorąca noc w mieszkaniu siatkarza.
Od autorki:
Witam Was w ten piękny poniedziałek! Jak to brzmi! Oto rozdział kolejny! Coś dla wielbicieli Andersona. Wyjaśnia szok z poprzedniego rozdziału ;*
Do zobaczenia
Nicolette ;*